Najdroższa kostka nie uratuje podjazdu, który jest płaski albo spada w stronę garażu. Woda stoi, zimą zamarza w spoinach, wiosną masz koleiny i biały nalot.
Odwodnienie zaczyna się od kształtu nawierzchni, nie od kratki kupionej na końcu.

Jaki spadek jest potrzebny
Spadek to po prostu pochyłość. Dwa–trzy procent znaczy: na każdym metrze długości kostka opada o 2–3 centymetry. Tyle wystarcza, żeby woda nie stała w kałużach.
- Podjazd: zwykle 2–3% w poprzek albo wzdłuż, zawsze od domu, nie do bramy garażu.
- Ścieżka: wystarczy 1–2% w trawnik albo do korytka.
- Przy progu garażu woda nie może wpływać do środka. Tu kładzie się korytko (odwodnienie liniowe) albo płytę ściekową.
Kratka musi leżeć 3–5 milimetrów poniżej kostki. Jeśli wystaje, woda ją omija. Przykłady: korytko z kratą PVC, korytko czarne, płyta ściekowa korytkowa.

Spadki rysuje się na podbudowie, zanim spadnie pierwsza kostka. Równa, ładna płaszczyzna bez pochyłości to pułapka.
Grubość kostki to osobny temat: 6, 8 czy 10 cm. Dobór na miejscu: kontakt.
Najczęstsze pytania
Czy 1% spadku wystarczy na podjazd?
Na krótkim, bardzo równym odcinku czasem tak. W praktyce 2–3% jest bezpieczniejsze, bo kostka i fugi mają nierówności.
Gdzie ma spływać woda?
Na trawnik, do studzienki albo do korytka i dalej rurą. Nie pod fundament i nie do garażu.
Czy mogę to poprawić bez kucia całego podjazdu?
Punktowo rzadko. Jeśli woda stoi przy progu, często trzeba przełożyć pas przy garażu i wpuścić korytko.
Pytania i komentarze (0)
Komentarze są wyłączone dla tego wpisu.